Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.

Jan Paweł II

Kapliczka Matki Bożej od Szczęśliwych Powrotów - tatrzańska kapliczka została ufundowana dla upamiętnienia tragicznej śmierci pracowników, którzy wyrąbując dla potrzeb schroniska przerębel w Morskim Oku, zginęli zasypani lawiną. Nasz papież św. Jan Paweł II, zamiłowany turysta i miłośnik Tatr zapewne wielokrotnie odwiedzał to szczególne miejsce.

Powoli nadchodziła październikowa szaruga a Tatry szczelnie otulała wilgotna mgła. Młody człowiek wolno wspinał się od strony słowackiej na wciąż oddalony szczyt Rysów. Był bardzo zmęczony i z niepokojem zastanawiał się, czy dotrze tam przed zmierzchem. Na szczycie chwilę zastanawiał się nad wyborem drogi powrotnej. W dole dostrzegł ledwie widoczne o tej porze światło schroniska. Schodził powoli i bardzo ostrożnie, gdy nagle poczuł, że się osuwa a potem spada….

Ocknął się na niewielkiej półce skalnej. Nie wierzył w Boga, ani więc i w Opatrzność, dlatego starając się na zimno ocenić to zdarzenie, stwierdził, że spotkało go nadzwyczajne szczęście.

Powiadomiony TOPR przybył mu z pomocą dopiero nad ranem. Mężczyznę sprowadzono go do schroniska w Morskim Oku, nakarmiono i położono w wygodnym łóżku. Zasypiając słyszał w oddali głosy ludzi, którzy nie zważając na wczesną porę, z wielkim zaangażowaniem przygotowywali się do jakiejś dużej uroczystości. Kiedy się obudził, wraz z nowo poznanymi towarzyszami powędrował na spotkanie z Panią Gór - cokolwiek to miało znaczyć. Nasz bohater maszerował w procesji prowadzonej przez katolickiego księdza. Wszystkie zachowania towarzyszy: ich śpiew i malujące się na twarzy skupienie sprawiało, że czuł się nieswojo, nie rozumiał, co to znaczy. Gdy zobaczył, że jego towarzysze uklękli przed kapliczką usytuowaną nad Morskim Okiem, na limbie, zaskoczony wpatrywał się w drewnianą figurę Madonny.

Patrzył i powtarzał sobie, „przecież ja nie wierzę, ale..wypadek..noc..- i jak tu pojąć niepojęte”.

Gdy wrócił tutaj po roku już był nowym człowiekiem. Wraz z innymi padł na kolana i dziękował za życie i „przypadki” i Jej Miłość, której wciąż doświadczał.

Tatrzańska kapliczka została ufundowana dla upamiętnienia tragicznej śmierci pracowników, którzy wyrąbując dla potrzeb schroniska przerębel w Morskim Oku, zginęli zasypani lawiną. Niestety, miejsce to często nawiedzały lawiny i kolejne podobizny Maryi były niszczone. W 1992 roku pani A.M. Wander uzyskała zgodę od władz Dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na jej przywrócenie. Kuria Krakowska także zaaprobowała to szczególne miejsce, jako miejsce kultu Maryjnego.

I znów jak kiedyś, zarówno wytrawni taternicy udający się na tatrzańskie trasy wspinaczkowe, jak również turyści wędrujący dookoła Morskiego Oka lub wyżej, zatrzymują się u stóp Matki Bożej od Szczęśliwych Powrotów, na chwilę refleksji lub modlitwy. Nasze góry mają charakter alpejski, nie są więc górami łatwymi i bezpiecznymi, dlatego niejeden wędrowca wracając z trudnych szlaków, pobożnie klęka u Jej stóp, by podziękować za szczęśliwy powrót.

Zdarza się także obecnie, że w tym miejscu, po uzyskaniu od Tatrzańskiego Parku Narodowego odpowiedniej zgody, odbywają się ceremonie kontraktu cywilnego (ślubu).

Materiał opracowano w oparciu o prawdziwe zdarzenia.
Oprac. Maria Malinowska 

 

Newsletter

Zapisz się
do góry