Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

Jan Paweł II

Około 1175 roku, bezimienni, średniowieczni artyści-rzemieślnicy wykonali słynne Drzwi Gnieźnieńskie. Monumentalne, wykonane z niezwykłym kunsztem, otwierane są tylko na wyjątkowe okazje.

Powstanie tego zabytku jest w dużej mierze powiązane z gruntującą się na ziemiach polskich tradycją chrześcijańską i przynależnością państwa polskiego do określonej strefy kulturowo-cywilizacyjnej, do cywilizacji chrześcijan.

W owych czasach ważnym elementem szerzenia chrześcijaństwa były misje chrystianizacyjne. I właśnie historia takiej misji, czy raczej misjonarza, została przedstawiona na Drzwiach Gnieźnieńskich…

Św. Wojciech – bo o Nim mowa – biskup i męczennik, patron naszej Ojczyzny, urodził się ok. 956 roku w możnej rodzinie Sławnikowiców jako przedostatni z siedmiu synów Sławnika. Nie wiadomo do końca czy jego przeznaczenie do stanu duchownego spowodowała choroba (według biografów miał zostać rycerzem) czy też zwyczaj, wedle którego jedno z dzieci przeznaczano na służbę Bogu.

Jako 16-letni chłopiec trafił do Magdeburga pod opiekę arcybiskupa tego miasta – Adalberta, późniejszego świętego, gdzie kształcił się w szkole katedralnej i przez prawie 10 lat przygotowywał do swoich przyszłych obowiązków. Pełen czci i wdzięczności dla swego metropolity w przyszłości przybrał jego imię i już jako Adalbert figuruje we wszystkich późniejszych dokumentach (pod tymże imieniem jest znany i czczony w całej Europie).

Po śmierci metropolity Wojciech wrócił do Pragi. Miał wówczas 25 lat i był już subdiakonem. W Pradze w 981 roku przyjął pozostałe święcenia, a po śmierci biskupa Praskiego Dytmara został mianowany i konsekrowany na biskupa.

Choć jego dobra biskupie były ograniczone, rozporządzał nimi tak by część środków zawsze trafiała do ubogich i potrzebujących. Odwiedzał więzienia i powszechne wówczas targi niewolników.

Jeden z biografów pisze, że Wojciech miał pewnej nocy sen, w którym usłyszał skargę Chrystusa: "Oto ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?". Scenę tę przedstawia zresztą jeden z obrazów Drzwi Gnieźnieńskich.

Swą biskupią posługę pełnił Wojciech gorliwie nawołując do świętości życia szczególnie duchowieństwo, pośród którego szerzyło się zepsucie obyczajów.

Nie mogąc rozwiązać tego problemu udał się do papieża prosząc o zwolnienie z obowiązków ale ten wyraził zgodę jedynie na czasowe oddalenie się Wojciecha, w zastępstwie powołując biskupa Miśni, Falkolda.

W międzyczasie Wojciech zasmakował zakonnego życia i z właściwą sobie pokorą wypełniał wszystkie obowiązki tego stanu. Na swe stanowisko powrócił w kilka lat po śmierci Falkolda na wyraźne polecenie papieża. Zabrawszy ze sobą kilkunastu zakonników z opactwa benedyktynów, w którym przebywał, założył nowy klasztor w Brzewnowie pod Pragą. Pełniąc znów swą posługę budował liczne kościoły, kształcił misjonarzy.

Jego gorliwość w nauczaniu Chrystusowej drogi sprowadziła na Niego wielkie cierpienia. Rzucając klątwę na morderców jawnogrzesznicy z możnego rodu przyczynił się do rodzinnej tragedii. Zemsta możnowładców doprowadziła do wymordowania całej rodziny Wojciecha. Z rzezi ocalał jedynie jego najstarszy brat Sobiebór. Świadomy grożącego Mu niebezpieczeństwa i złamany tymi wydarzeniami Wojciech opuścił Pragę i udał się potajemnie do Rzymu, potem do Francji, a w końcu za zgodą Ottona III do Polski z postanowieniem oddania się pracy misyjnej wśród pogan.

Bolesław Chrobry był niezwykle rad na wiadomość, że do Polski ma przybyć biskup Wojciech. Jednak już pierwsza wyprawa misyjna, do Prus, zakończyła się tragicznie. Wojciech zginął okrutną męczeńską śmiercią z rąk pruskich pogan.

Król Polski sprowadził zwłoki Wojciecha najpierw do Trzemeszna, a potem uroczyście do Gniezna. Cesarz Otto III na wiadomość o śmierci męczeńskiej przyjaciela zwrócił się do papieża z prośbą o kanonizację i jeszcze przed rokiem 999 papież Sylwester II ogłosił Wojciecha świętym. Była to pierwsza w dziejach Kościoła kanonizacja, ogłoszona przez Następcę Świętego Piotra.

W marcu roku 1000 Otto III odbył pielgrzymkę do Jego grobu. Wtedy to - podczas spotkania z Bolesławem Chrobrym - została uroczyście proklamowana metropolia gnieźnieńska a jej patronem został św. Wojciech.

Słynne Drzwi Gnieźnieńskie zdobi 18 obrazów-płaskorzeźb wykonanych w brązie, przedstawiających kluczowe sceny z życia świętego Wojciecha.

Lewa część drzwi poświęcona jest historii duchownego przed jego przybyciem do Polski. W poszczególnych kwaterach oglądamy czasy młodości, początki kapłaństwa Wojciecha i jego rządy biskupstwem praskim. Prawe zaś skrzydło zostało w całości poświęcone misji duchownego w pogańskich Prusach - heroicznemu okresowi życia świętego, jego męczeńskiej śmierci i pośmiertnej chwale. Z bardzo dużą dokładnością ukazano tu wydarzenia z okresu chrystianizacji, kończące się sceną złożenia zwłok świętego Wojciecha w grobowcu katedry gnieźnieńskiej.

Przedstawieniu sylwetki świętego Wojciecha na Drzwiach Gnieźnieńskich towarzyszy podobny cykl wydarzeń, jak w przypadku Zbawiciela: narodziny, dorastanie, nauczanie, męczeńska śmierć i złożenie do grobu. Dla nas, chrześcijan ten przekaz jest oczywisty. Mówi nam, że święty patron naszej Ojczyzny był gorliwym naśladowcą Jezusa aż do końca. Przypomina nam również, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości.

Oprac. Dorota Boczkowska

Źródła:
https://www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/04-23.php3
http://www.nowastrategia.org.pl/symbolika-bordiury-drzwi-gnieznienskich/
https://szlakpiastowski.pl/aktualnosci/65-opowiesc-drzwi-gnieznienskich

 

Newsletter

Zapisz się
do góry