Kultura była niewątpliwie przedmiotem szczególnej troski papieża Jana Pawła II, który wielokrotnie spotykał się z ludźmi kultury, nauki, sztuki. Wygłoszone wówczas przemówienia są świadectwem głębokiego zainteresowania i wsłuchiwania się namiestnika św. Piotra w ten obszar ludzkiej aktywności.

Kultura była niewątpliwie przedmiotem szczególnej troski papieża Jana Pawła II, który wielokrotnie spotykał się z ludźmi kultury, nauki, sztuki. Wygłoszone wówczas przemówienia są świadectwem głębokiego zainteresowania i wsłuchiwania się namiestnika św. Piotra w ten obszar ludzkiej aktywności. Poza tym Jan Paweł II erygował Papieską Radę do Spraw Kultury, oraz co ważne, nie pomijał związanych z kulturą problemów w encyklikach, adhortacjach i innych ważnych dokumentach.

Podczas spotkania w Leuven, 20 maja 1985 r., przemawiając do profesorów i studentów Papież z Polski powiedział znamienne słowa:

„Kultura [...] nie jest wyłączną domeną naukowców, podobnie jak nie powinna zamykać się w muzeach. Jest ona, by tak rzec, domem mieszkalnym człowieka; ona naznacza jego zachowanie i styl życia, a nawet styl urządzania mieszkania i ubierania się, sposób pojmowania tego, co piękne, pojmowania życia i śmierci, miłości, rodziny i zaangażowania, przyrody, swego własnego istnienia, życia we wspólnocie ludzi, pojmowania Boga”.

Takie postawienie sprawy kultury wydają się nie tylko ciekawe ale – jak sądzę – trafia w sedno adekwatnego rozumienia kultury. Papież wskazuje, że kultura jest tematem badań naukowych, ale nie ogranicza się wyłącznie do nich, podobnie ma słuszne miejsce
w muzeach, które pielęgnują dzieła kultury, ale nie „zamyka” się w nich. Istotę kultury obrazowo nazywa Jan Paweł II „domem mieszkalnym człowieka”, czyli z jednej strony pewnym materialnym otoczeniem człowieka, środowiskiem jego życia, ale i tym co w człowieku wewnętrzne, nadprzyrodzone i ostateczne.

W jednej z pierwszych wypowiedzi na temat kultury, czternaście lat przed wyborem na Stolicę Apostolską, kard. Wojtyła wskazywał, że: „Słowo «kultura» jest jednym z tych, które najbliżej są związane z człowiekiem, które określają jego ziemską egzystencję i poniekąd wskazują na samą jego istotę”. Kultura jest bowiem dla człowieka zarówno jego domem zewnętrznym, materialnym, ale i duchowym domem wewnętrznym.

Echa niniejszej myśli znajdujemy już w czasach starożytnych u Platona, który rozgraniczył dwa typy kultury: zewnętrzną, obejmującą pożywienie, ubranie, technikę, etc., której uosobieniem był Hefajstos, oraz wewnętrzną, uosabianą przez Atenę, polegającą na zdobywaniu mądrości poprzez filozofię, sztukę i religię. Warto też przytoczyć w tym miejscu etymologiczne znaczenie kultury (łac. cultura) z języka greckiego, gdzie znajdujemy słowo pelomai, za pomocą którego określano wszystko, co może być uprawiane w jakikolwiek sposób. A zatem zarówno uprawa ziemi, jak i wysiłek zmierzający do przekształcenia ludzkiego wnętrza.

Wojtyła wspomnianą dwuwymiarowość kultury klasyfikuje jako: „kulturę dzieł” i „kulturę osoby”. Nawiązując w tym do analiz ludzkiego działania, czynu (actus humanus) przeprowadzonych przez św. Tomasza z Akwinu, wedle których zachodzą w ludzkim czynie dwa wymiary: przechodni (transiens) i nieprzechodni czyli wewnętrzny (intransiens, immanens). Kardynał wskazuje, że ludzkie działanie „jest przechodnie, o ile zmierza «poza» podmiot, o ile szuka wyrazu i skutku w zewnętrznym świecie, o ile obiektywizuje się w jakimś wytworze. Jest nieprzechodnie natomiast, o ile «pozostaje w podmiocie», o ile stanowi o jego immanentnej jakości czy też wartości, o ile konstytuuje jego istotowo ludzkie fieri”. Innymi słowy działanie człowieka ma podwójny, równoczesny skutek. Człowiek spełnia konkretny czyn, którego efektem jest konkretny wytwór, dzieło („kultura dzieł”) i zarazem wyraża w nim siebie samego, siebie niejako czyni, aktualizuje to, kim jest w możności (in potentia), siebie kształtuje a nawet można powiedzieć siebie „tworzy” („kultura osoby”). I co istotne, właśnie ów nieprzechodni profil ludzkiego czynu jest ważniejszy, ponieważ to tu rozstrzyga się wartość (lub przeciw-wartość) człowieka jako człowieka, jego dobro lub zło moralne. Człowiek poprzez podejmowane przez siebie działanie, nie tylko wytwarza dzieła zewnętrzne ale co najważniejsze staje się dobrym lub złym jako człowiek, czyni siebie coraz bardziej człowiekiem lub nie, doskonali „dom” swojego człowieczeństwo lub go degraduje.

Filozof z Wadowic uzasadniając filozoficznie należyte pierwszeństwo człowieka w stosunku do całego świata kultury, podkreśla z jednej strony zależność przyczynową wedle łacińskiego adagium: operari sequitur esse (działanie następuje po istnieniu), tzn. działania, które konstytuuje kulturę od istnienia podmiotu. Nie można bowiem pomyśleć jakiejkolwiek kultury bez człowieka. Z drugiej zaś strony Wojtyła widzi w tej zależności jeszcze coś więcej. Jeżeli kultura chronologicznie pojawia się po człowieku jako wyraz jego aktywności, zatem właśnie analiza kultury pozwala najprostszą drogą na poznanie tegoż człowieka. Odnośnie kultury oznacza to, że sama jej istota sprowadza się do człowieka. To odpowiada istocie kultury, „przez co człowiek urzeczywistnia siebie, i zarazem przez co zewnętrzną w stosunku do siebie rzeczywistość, pozaludzką, czyni bardziej ludzką”.

Całość zagadnień związanych z kulturą podjętych przez Karola Wojtyłę/Jana Pawła II tkwi głęboko w myśli Soboru Watykańskiego II, którego jako Kardynał Kościoła Krakowskiego był uczestnikiem. W Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, w której powstawaniu nasz Autor miał słuszny udział, znajduje się obszerny passus dotyczący kultury, który stanowi niewątpliwą oś papieskiej myśli o kulturze. Czytamy tam m. in.:

„Mianem «kultury» w sensie ogólnym oznacza się wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i ciała; stara się drogą poznania i pracy poddać sam świat pod swoją władzę; czyni bardziej ludzkim życie społeczne tak w rodzinie, jak i w całej społeczności państwowej przez postęp obyczajów i instytucji; wreszcie w dziełach swoich w ciągu wieków wyraża, przekazuje i zachowuje wielkie doświadczenia duchowe i dążenia na to, aby służyły one postępowi wielu, a nawet całej ludzkości” (KDK, nr 53).

To właśnie wydarzenie Soboru Watykańskiego II nadało znamienny profil teologii kultury Jana Pawła II. Nie potraktował bowiem papież kultury jedynie statycznie jako określone dzieło (ergon), przedmiot, ale zwrócił uwagę na jej dynamizm, szczególny sposób ludzkiego zachowania, oraz przetwarzającego świat i samego człowieka działania (energia). Tym samym teologię kultury Jana Pawła II należy nazwać „integralną”, czyli obejmującą cały świat osoby ludzkiej, to co materialne i to, co duchowe, to co indywidualne i to, co wspólne całej ludzkości. Nie zawahał się papież mówić o tym na forum UNESCO, gdzie podkreślił, że „doświadczenie różnych epok, nie wyłączając naszej, przemawia za tym, ażeby o kulturze myśleć i mówić przede wszystkim w konstytutywnym związku z samym człowiekiem, a dopiero wtórnie i pośrednio w związku z całym światem jego wytworów”, ponieważ „Kultura pozostaje zawsze w istotnym i koniecznym związku z tym, czym (raczej: kim) człowiek «jest», natomiast związek jej z tym, co człowiek «ma» (posiada), jest nie tylko wtórny, ale i całkowicie względny. Wszystko, co człowiek «ma» (posiada) o tyle jest ważne dla kultury, o ile jest kulturotwórcze, o ile człowiek poprzez to, co posiada, może równocześnie pełniej «być» jako człowiek, pełniej stawać się człowiekiem we wszystkich właściwych dla człowieczeństwa wymiarach swego bytowania”.

Tradycyjny podział kultury na duchową i materialną, zależnie od charakteru i treści wytworów, w których się ona przejawia – jak akcentuje Jan Paweł II – jeśli jest słuszny, należy równocześnie wskazać, że „z jednej strony dzieła kultury materialnej świadczą zawsze o jakimś «uduchowieniu» materii, o poddaniu tworzywa materialnego energiom ludzkiego ducha: inteligencji, woli – z drugiej zaś strony, dzieła kultury duchowej świadczą, na odwrót, o swoistej «materializacji» ducha i tego co duchowe. Oba te ciągi wytworów zdają się w dziełach kultury być równie pierwotne i równie odwieczne”.

Stanowi to podstawę postulowanego integralnego ujmowania człowieka i całej jego rzeczywistości, bez apriorycznych rozróżnień. Kultura nie dotyczy wyłącznie samego: ducha, ciała, indywidualności, instynktu społecznego czy wymiaru kosmicznego. Nie można absolutyzować materii ani ludzkiego ducha, w strukturze ludzkiego podmiotu i jego kultury. Obie sfery są ważne i wszelkie redukcjonizmy (materializm, spirytualizm) fałszują prawdę o człowieku i nie służą jego kulturze.

Kultura w adekwatnym tego słowa znaczeniu dąży do pełnego rozwoju osoby ludzkiej, której godność, co ważne, nie zamyka się w poziomie przyrodzonym, ale ma udział w poziomie nadprzyrodzonym, jako że wartość człowieka określa pochodzenie od Boga (creatio ex nihilo) i podobieństwo do Niego (imago Dei). Rozwój ów ma swoją podstawę w Stwórcy, a w Jezusie Chrystusie przedziwnie doznał wyniesienia.

Rysują się nam tu dwa podstawowe teologiczne pola – Stworzenie i Odkupienie – jako szczególne miejsca zgłębiania źródeł teologicznej refleksji nad człowiekiem i kulturą. Teologia stworzenia ukazuje podstawę rozważań o kulturze, działalności twórczej, zaś teologia odkupienia, jako punkt szczytowy całej historii zbawienia, ową kulturową działalność w sposób szczególny odnawia, uszlachetnia i wywyższa. Jan Paweł II podczas spotkania z intelektualistami w Rzymie z okazji Jubileuszu Odkupienia przypomniał tę, jakże ważną prawdę. Mówił:

„Skoro Chrystus poprzez Odkupienie dokonał dzieła zbawienia każdego człowieka i całego człowieka, odkupił On również ludzką kulturę, będącą podstawowym wyrazem człowieka jako jednostki, jako wspólnoty, jako ludu i jako narodu. Wszystkie ludzkie wartości są odkupione i zbawione przez Chrystusa, który daje nowy wymiar całej rzeczywistości człowieka! Łaska zbawienia, która uzdrawia, doskonali, scala i wynosi naturę człowieka, w analogiczny sposób uzdrawia, doskonali, scala i wynosi kulturę”.

Słuszna autonomia jaką cieszy się kultura ludzka ze strony Kościoła (cfr. KDK, nr 59), nie jest – i być nie może – autonomią w wymiarze absolutnej niezależności od Boga i Jego praw. Dla chrześcijanina kultura i wiara nie mogą być obcymi rzeczywistościami i nimi w istocie nie są: „kultura nie jest czymś, co pozostaje obce wierze, lecz może przyjmować jej głębokie i dobroczynne wpływy. Nie wolno jednak sądzić, że zależność pomiędzy kulturą i wiarą ma charakter wyłącznie bierny. Kultura nie jest wyłącznie przedmiotem odkupienia i wyniesienia, lecz także może spełniać rolę pośredniczenia i współdziałania. Istotnie, Bóg, objawiając się ludowi wybranemu, posłużył się określoną kulturą; to samo uczynił Jezus Chrystus, Syn Boży: Jego wcielenie ludzkie było także wcieleniem w kulturę”.

Człowiek, jako że żyje w kulturze, powinien stawiać sobie pytanie, a właściwie co najmniej dwa pytania: (1) jaka jest dziś kultura w której żyję? i (2) jaka jest moja własna (wewnętrzna) kultura? Winien pytać o wartości i o ich realizację, dla budowania lepszego jutra. Faktem jest, że świat kultury zmienia się i przemija, „przemija bowiem postać tego świata” (1 Kor 7, 31) – ale zobaczymy ją inaczej, jeśli dostrzeżemy ją jako dar, który ma służyć mi do zjednoczenia z Bogiem, a nie tylko jako obszar gdzie ważność zachowuje wyłącznie styl myślenia właściwy naukom przyrodniczym i zasada empirycznej sprawdzalności.

Wskazane pytania dla chrześcijanina zasadniczo sprowadzają się do jednego: „Co to znaczy: jestem chrześcijaninem?”. Tak formułuje je Jan Paweł II w homilii skierowanej do wykładowców i studentów. I odpowiada: „To znaczy, że jestem dogłębnie naznaczony tajemnicą Chrystusa: christianus alter Christus. To znaczy, że jestem świadomy odkupienia, które się za sprawą Chrystusa dokonało. Każdy z nas jest człowiekiem odkupionym. Odkupione są nasze dusze i ciała. Odkupione jest małżeństwo i rodzina. Odkupione są ludy i narody. Odkupiona jest ludzka praca, zarówno fizyczna, jak umysłowa. Odkupione jest życie społeczne, kultura i polityka [...]. Być chrześcijaninem to uczestniczyć w tajemnicy odkupienia, żyć tą tajemnicą we wszystkich wymiarach ludzkiego życia i powołania”.

O współczesnej kulturze powszechnie mówi się, że jest ogarnięta kryzysem. Można nawet spotkać twierdzenia, że „kryzys to stan normalny kultury europejskiej [XX w. – dop. DR.]”. Sytuacje kryzysowe nie są tak naprawdę niczym nowym, gdyż ludzkość od początków swego istnienia ma do czynienia z rozmaitymi ich odsłonami, wymagającymi podejmowania określonych wyborów, decyzji, zmagania się, czy walki, w której konieczne jest działanie pod presją czasu. Upadanie i powstawanie, grzech i Boża łaska jest wpisana w historię ludzkości. Kryzys jest bowiem „nieustającym wyzwaniem ludzkich sumień, wyzwaniem całej dziejowej świadomości człowieka: wyzwaniem do pójścia, na sposób dawny a zawsze nowy, drogą «nieupadania» i drogą «powstawania», jeśli się upadło”.

Tradycyjne podstawowe wartości ogólnoludzkiej kultury, szczególnie zaś kultury europejskiej to: „godność osoby ludzkiej, świętość życia, podstawowa rola rodziny, wielka waga oświaty, wolność myśli i słowa, swoboda wyznawania własnych przekonań religijnych, prawna ochrona jednostek i grup ludzkich, współpraca wszystkich ludzi na rzecz wspólnego dobra, koncepcja pracy jako udziału w dziele samego Stwórcy, autorytet państwa, które samo rządzi się prawem i rozsądkiem”.

Ale czy są one realizowane i czy w ogóle mają możliwość realizacji?

Dziś przeżywamy „dramat prawdy i siły – dwu wartości danych człowiekowi po to, by łącząc obie w swym działaniu, realizował wraz z innymi swoje człowieczeństwo, by budował świat na miarę swej osobowej godności, będącej prawdą jego natury i wyrażającej zarazem prawdę o ładzie całej ludzkości”. Ten prymat prawdy został jednak pogwałcony; prawem stała się siła, a prawda została zepchnięta na bezsilność. Powstała w naszych czasach kultura laicka – kultura o profilu wyłącznie naukowo-technicznym, tudzież świadoma eliminacja religii z kultury na niektórych terenach w imię dowartościowania człowieka, zbiega się z niepokojącymi sygnałami antyhumanistycznych konsekwencji kultury wyrosłej z naukowej wizji świata. Zbieżność tak zwanej „śmierci Boga” w kulturze ze zjawiskiem „destrukcji człowieka” („śmierci człowieka”) nie jest przypadkowa, bowiem „człowiek naszych czasów, niepewny swojej przyszłości, posuwa się po omacku, często nie rozróżnia jasno sensu swej historii ani kryteriów własnego zachowania”. Dlatego też istnieje konieczność budowania nowej kultury, zwłaszcza poprzez ciągłe „odczytywanie” tego, co się działo i tego, co się staje, aby zrozumieć człowieka i jego kulturę, i budować „nowy świat” w „imię Boga i człowieka”. W Santiago de Compostela 9 listopada 1982 r. Jan Paweł II wołał:

„Europo, [...]: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że twoje dzieje były pełne chwały, [...]. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata”.

W jaki jednak sposób budować autentyczną kulturę na miarę godności człowieka, by mogła być jego prawdziwym „domem mieszkalnym”? Konieczna jest budowa „na skale”, tak by rwący „potok” jej nie zniszczył (cfr. Łk 6, 47-49; Mt 7, 24-27), czyli na fundamencie adekwatnej wizji człowieka, opartej na bezwarunkowej miłości człowieka, ujmującej go integralnie w jego duchowej i materialnej podmiotowości, i z poszanowaniem jego wymiaru moralnego i transcendentnego. Ta podstawa pozwala widzieć człowieka jako autentycznego twórcę kultury, który tworząc rozwija siebie i czyni świat bardziej ludzkim. Aby jednak mogło być to możliwe konieczne jest spełnienie określonych warunków. Papież wymienia tu: wolność jako podstawę działania, dalej współdziałanie i interdyscyplinarność, otwarcie na uniwersalizm i służbę człowiekowi. Konieczna jest też formacja, wychowanie głoszące prymat „być” nad „mieć”, które pomoże człowiekowi stawać się bardziej człowiekiem, poprzez wprowadzanie go coraz głębiej w prawdę, kształtując w nim coraz większy szacunek dla życia i wychowując go do prawidłowych relacji międzyosobowych.

Drugą kwestią jest odwaga działania. Kto żyje w lęku jest opanowany, niczym siecią, która krępuje i skazuje na stagnację, jeśli nie na regres, nie potrafi działać, tworzyć, szukać. Wydaje się, że nie były przypadkiem słowa: Non abbiate paura! – Nie bójcie się!, Nie lękajcie się! wypowiedziane 22 października 1978 roku podczas inauguracji pontyfikatu przez Jana Pawła II. Mówił wówczas:

„Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy! Otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się!”.


 dr Dariusz Radziechowski

Doktor,teolog, kulturoznawca. Studia z zakresu teologii na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie), z zakresu kulturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor książki Teologia kultury integralnej. Antropologiczne studium myśli Karola Wojtyły – Jana Pawła II (WN UPJPII, Kraków 2010), redaktor antologii Jan Paweł II. Piękno. Antologia tekstów (Kraków 2008) i Jan Paweł II. Wiara i nauka. Antologia tekstów (Kraków 2009), oraz artykułów w „Polonia Sacra” i „Ethos”.

Newsletter

Zapisz się
do góry